30 marca 2014

Bluzka z Ananasa

Nareszcie ukończyłam kolorową bluzkę z Ananasa. Muszę powiedzieć, że nie mam jeszcze wprawy w dzierganiu od góry ale chyba się powtarzam...;-). Jestem osobą, która nie lubi tracić czasu na obliczanie i rozpisywanie wzoru. Kiedyś gdzieś widziałam dziewczynę, która robiła sweter korzystając z rozpiski w komputerze, ale jakoś mnie to nie kręci... ;-) Ja jak mam ochotę na dzierganie, biorę druty i najlepiej tylko jeden motek włóczki, bo już dwa to tłum, i siadam wygodnie na kanapie, na pewno nie przed komputerem i oddaję się relaksacji... Wracając do sedna sprawy, to moje lenistwo w obliczaniu ma duży minus. Często muszę albo pruć albo moje zadowolenie z efektu końcowego jest mizerne... ;-(. Tym razem padło na to drugie. 


Jak już mówiłam, pracę zaczęłam od góry. Na oko pododawałam oczek, podzieliłam na 4 części i dziergałam... Uwielbiam zaczynać robótki ale już środek pracy mnie denerwuje, zwłaszcza jak wzór jest prosty i nie widać za dużego postępu pracy... Ktoś by zapytał dlaczego więc dziergam jak tyle rzeczy przy tym mnie wkurza. A to właśnie miłość, która nie zawsze jest prosta, łatwa i przyjemna. Ja po prostu nie mogę żyć bez dziergania. Ostatnio, gdy miałam 1 dzień przerwy, uświadomiłam sobie, że to nałóg... ;-) musiałam coś, tzn. jakąś włóczkę i druty wziąć do ręki i przerobić choć kilka rzędów. Ale dosyć już narzekania bo nie o tym ma być...
Co do bluzki to zrobiłam ją z dosyć dużym dekoltem na... plecach! Dopiero gdy skończyłam bluzkę to zauważyłam, że przy takich akcentach trzeba zrobić bluzkę dosyć luźną, bo niewielkie naciągnięcie i z dekoltu robi się dziura...! Mam nadzieję, że zapamiętam tę lekcję, choć znając mnie i to, że zdarza mi się nie uczyć na własnych błędach, to popełnię taki błąd jeszcze nie jeden raz...


Na bluzkę zużyłam 6 motków Ananasa, a druty jakie mi służyły to 6,5. Dzianina wyszła fajna, nie za luźna nie za ścisła, w sam raz bluzeczka na wiosnę i lato. Konopie, wiskoza i len w dotyku przypominają bawełnę, więc nie ma mowy o gryzieniu. Lekka, zwiewna i delikatnie lejąca to cechy kolejnej bluzki jaką udało mi się ukończyć. 
Jestem szczęśliwa...!
Teraz czas zabrać się za przetestowanie kolejnego wzoru od Iwonki. Pewnie pójdzie szybciej bo to będzie kolejna czapka... 











A tak Ananasek prezentuje się na ludziu - tym razem na Basi :)





Czekajcie i trwajcie z nami... ;-)
Pozdrawiamy !

28 marca 2014

bloggers for biferno.pl - jedwab Maharaja Silk Lace

Pewnie już większość z Was słyszała o naszym projekcie...




 ...a jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał to sobie przeczyta :) A było to tak:
W naszych głowach zapaliła się pewnego dnia żółta lampka. Maharaja to bardzo ekskluzywna, szlachetna i przepiękna włóczka, a na dodatek jest ręcznie barwiona. Firma SILKINDIAN słynie z wytwarzania naturalnych jedwabi, które są ręcznie barwione przez lokalne artystki. Zawsze bardzo miło nam się współpracuje z ludźmi z SILKIDIAN, bo mają kompletnego świra na punkcie swoich włóczek :) Zwykle same projektujemy kolory, które chcemy mieć w naszej ofercie a oni je dla nas barwią. Pomyślałyśmy sobie, że tym razem warto by było zaangażować do naszego pomysłu kilka znanych blogerek i projektantek dzianin, oczywiście robótkomaniaczek.
Projekt tak naprawdę wystartował w listopadzie. Do współpracy zaprosiłyśmy:

swetry doroty - blogerkę znaną ze swoich pięknych, kolorowych projektów swetrów
Poczytaj o tym jak powstawały kolory tej projektantki - tutaj 


- Iwonę Eriksson - propagatorkę rękodzieła w Polsce i szefową Spotkań Robótkowych Online
Poczytaj co inspirowało projektantkę - tutaj i jak układają się Jej kolory - tutaj  


 -  Hannę Maciejewską - projektantkę niezwykłych dzianin!
Poczytaj o tym co inspirowało projektantkę - tutaj 




 Bardzo się cieszymy, że z tak wielką ochotą i zaangażowaniem podjęły się współpracy z nami - czego efektem jest specjalna edycja tych cudnych włóczek Maharaja Silk Lace.


Zadaniem naszych projektantek było skomponowanie 3 zestawów kolorystycznych.
Na wybór tych barw zapewne miało wpływ wiele rzeczy lub wydarzeń z ich życia. Niesamowite jest to, że mając w dłoni jeden z tych motków, "dotykamy" jakieś ciekawej historii, która kojarzyć się nam będzie z interesującym miejscem lub porą roku...
Oto one, perełki wśród naszych włóczek:



LATO

 ZIMA

WIOSNA stworzone przez swetry doroty



 BERRY GARDEN

 CAMPOAMOR








FLAMENCO stworzone przez Iwonę Eriksson



DREAMING OF CALI


PINKELICIOUS



VILA PINTE stworzone przez Hannę Maciejewską


Tak wygląda historia przedstawiająca powstanie 9 kolorów Maharaji, jakie możecie już znaleźć w naszym sklepie
Zapraszamy i polecamy bo warto móc pochwalić się sweterkiem lub chustą wydzierganą z jedwabiu, który zaprojektowany został z wielką pieczołowitością  przez znaną blogerkę i dziergaczkę...!

13 marca 2014

Feelingowy, męski szal

Po czapkach, nadszedł czas na coś do kompletu. Ten szal był chyba najdłuższy i najbardziej pracochłonny jaki zrobiłam. Tak się zastanawiam... to jest chyba mój pierwszy szal jaki zrobiłam dla dorosłej osoby... ;-) Z tego co sobie przypominam, to mam za sobą tylko jeden taki wyrób. Kiedyś popełniłam taki ściągaczowy szal dla mojego starszego synka a teraz służy młodszemu mężczyźnie ;-)
Nie dość, że narzuciłam sobie 400 oczek na druty, to wybrałam sobie chyba najbardziej męczący wzór na takie długości! To przesuwanie i łapanie nitek, które się przez przypadek zsunęły z druta, to była nieustająca walka... ale jak widać udało mi się ją wygrać...!


Gdy brałam w dłonie tego wielkiego węża i zaczynałam rządek, to miałam zawroty głowy... Czasem udało mi się przerobić tylko jeden rząd i już miałam dość,  robiłam przerwę i znów jeden tylko rząd. Chyba już nigdy nie podejmę się wrabiać jodełkę na tak dużych powierzchniach. Te moje złości przy dzierganiu, nie zmieniają jednak faktu, że efekt końcowy podoba mi się bardzo, a wzór prezentuję się niezwykle elegancko. 




Dzisiaj wreszcie mogę się Wam pochwalić moim pierwszym dużym szalem...
Wzór, nie dość, że jest czasochłonny, pracochłonny i jest pożeraczem włóczki, to na dodatek szal wykonany nim z obu dłuższych boków zwijał się do środka ;-( ale i na to znalazłam sposób. Jak wiecie nigdy niczego nie blokowałam, nawet chusty. Moim sposobem na okiełznanie dzianiny jest żelazko... Czasem można przesadzić z parą, co nie raz już zrobiłam, ale i tak uważam, że jest to prosty i wygodny sposób na wyprostowanie robótki. Tym razem też wykorzystałam ten sposób. Gorące żelazko, dużo pary i intensywne prasowanie... oczywiście po wypraniu szala pewnie trzeba będzie czynność powtórzyć....
No i co o nim sądzicie?
Aha jeszcze słówko na temat szczegółów. Wykorzystałam niezwykle szlachetną włóczkę Feeling. Jest to połączenie wełny, jedwabiu i kaszmiru w 50 g motkach, ja potrzebowałam czterech. Na etykiecie podana jest grubość drutów nr 4, ale taki wzór wymaga odpowiednio większego rozmiaru. Ja użyłam 7, ale myślę, że 8 a nawet 9 też by się sprawdziły (po nieudanych próbach na mniejszych drutach mogę to spokojnie stwierdzić ;-)). Dlaczego nie uczymy się na cudzych błędach, tylko na swoich, tracąc w ten sposób dużo cennego czasu, który jak się domyślacie mogłybyśmy wykorzystać na.... .... dzierganie, a co tam, dziergania nigdy za wiele!




04 marca 2014

Czapka Krasnal z Abuelity

Pewnie prawie każda z Was w dzieciństwie lubiła róż. Fajnie czasem zrobić coś w takich dziewczęcych kolorach, co powiecie właśnie na taki mocny akcent...



Fason taki trochę smerfowy ;-) Szczerze mówiąc ja nie jestem zwolenniczką czapek, a już zwłaszcza takiego nakrycia w okresie wiosennym lub letnim ale zawsze podobały mi się takie stylizacje na kimś. Grubaśna czapa i jakaś lekka zwiewna sukienka. Szkoda, że sama nie mam na tyle odwagi by nosić takie rzeczy, może kiedyś... ;-) Fajne jest to, że mogę choć wydziergać to co mi się podoba. 
Co do szczegółów, mogę powiedzieć, że na początku zaczęłam dziergać z pojedynczej nitki oczywiście z Abuelity. Zrobiłam w taki sposób prawie całą czapkę, ale pod sam koniec stwierdziłam, że zostało na tyle włóczki, że spokojnie wystarczy na zrobienie czapki podwójną nitką. Teraz to mogę powiedzieć, że ze spokojem prułam i zaczynałam od nowa ale w tamtym momencie miałam duszę na ramieniu, bo gdyby zabrakło na ten zwis na końcu ;-) to znów musiałabym pruć i drugi raz dziergać z pojedynczej nitki. Ta moja pasja czasem nadweręża moje nerwy...

Ale udało się i jest różowa smerfetka...



Jak widać na zdjęciu, ścieg ściągaczowy pojedynczy i dziergany magic loopem od dołu. Ciekawym sposobem, użytym w tej czapce, jest maszynowe nabieranie oczek. Jest on często spotykany w czapkach w takim stylu dostępnych w sklepach. Pierwszy raz go użyłam. Jest efektowny choć ciężki do robienia. Trochę miałam z nim problemów i mam wrażenie, że powinnam wpleść cieniutką gumkę na początek bo czapka nie ma typowego ściągacza i trochę się rozchodzi. I dodam jeszcze, że jest niesamowicie mięciutka i baaardzo ciepła!