31 marca 2016

Inspiracje z targów kolońskich 2016

Targi w Kolonii to skupisko największej ilości form i kolorów włóczek jakie istnieją. Po każdej wizycie w tym miejscu wracam niezwykle zainspirowana. Tak było i tym razem. Zobaczcie kilka zdjęć rzeczy, które mnie najbardziej ujęły.










Spotkanie z Austermannem i Schoellerem należy zawsze do najmilszych. Poznałam nowe włóczki i nowe kolory już istniejących gatunków. Będzie coś dla wielbicieli projektów ażurowych typu lace oraz najbardziej wymagających (np. mieszanka wełny, alpaki i jedwabiu) - po prostu bajkowe w dotyku :) Zobaczcie klika projektów i nowych włóczek.














A tu już u mistrzów łączenia różnych gatunków i kolorów czyli japońskiego ITO!





Silkidnian proponuje nową formą jedwabi w motkach. Co Wy na to?






A tu u KnitPro. Nowa kolekcja drutów drewnianych Royale (pamiętacie zestaw specjalny z motywem paryskim Royale? To właśnie te same druty tylko w wersji pojedynczej). Będą też nowe torebki i saszetki na druty i akcesoria oraz baaaardzo grube druty i szydełka z kolekcji Basix Birch - teraz aż do rozmiaru 35mm!!!





A na koniec projekty, które zachwyciły mnie najbardziej podczas tegorocznych targów. Nie mogłam opuścić stoiska tej marki i ciągle tylko chciałam "miziać" te niezwykle delikatne włóczki. To była miłość od pierwszego dotyku! Wiecie co to oznacza? :) Tak, musimy mieć te włóczki w biferno.pl :)






W kolejnym poście pokażę Wam relacje z kolońskiego pokazu modu.



29 marca 2016

Poncho z Mistyca

Jak zapowiadałam jest kolorowo...
Moje pierwsze poncho...

Nigdy nie pokusiłam się o zrobienie takiego wdzianka dla siebie, ale gdy zobaczyłam włóczkę Mistyca Color to wiedziałam, że wyjdzie z niej idealne poncho dla Zosi. Na dodatek te kolory są cudowne, pięknie podkreślają urodę modelki ;-)
Włóczka jest niezwykle miła i delikatna. Można ją pomylić z wełną choć w składzie ma 92 % bawełny.
Zaczynając moje pierwsze poncho nałożyłam 4 oczka na druty nr 4,5 i systematycznie, po prawej stronie robótki, dodawałam po jednym oczku z każdej strony robótki. Na brzegach są po 3 oczka dziergane wzorem ryżowym aby się nie zawijały. Natomiast środek, jak widać, jest w paski z oczek prawych i lewych. Na całość zużyłam 2 motki.




Pamiętacie czapkę z Copacabany... ? ;-)


Jak widać zabawa była świetna..., modelka zadowolona...



Niech mi ktoś powie, że kobiety nie mają tego we krwi... ;-) Od dziecka uwielbiamy porównywać, chwalić się i podziwiać ciuchy...! Kochamy to! A jeszcze gdy to jest ręczna robota to już jesteśmy w siódmym niebie.... :D


Dziewczynki na sesji zachowywały się jak prawdziwe modelki ;-) Nie płakały, nie uciekały, pełen profesjonalizm.... :D 


Tutaj mamy jeszcze Hanię w tuniczce z Cipressso i czapce z Lollypop...


Razem pozujemy... ;-)




Zdjęcia autorstwa: J. Borowka-Hulbój

09 marca 2016

Tuniczka z Cipresso

Jak wiecie sweterki robione na drutach, zwłaszcza te z wełny, mają to do siebie, że są ciepłe i raczej ich nie nosimy w lecie, a już na pewno nie zakładamy takich dzianinek dzieciaczkom...
Ja jednak wpadłam na pomysł wydziergania wdzianka dla córci na wiosenne i letnie dni z lekkim wietrzykiem... ;-)


Przy okazji którejś z ostatnich wizyt w sklepie, upatrzyłam sobie piękną, melanżową włóczkę. Cipresso to wełna z akrylem. Ma dwie nitki lekko skręcone o różnej grubości, a do tego piękne odcienie niebieskiego, granatu i błękitu. Taka włóczka, sama w sobie jest już ozdobą ale postanowiłam jeszcze urozmaicić całość, dodając ażurek po jednej stronie. 
Jest to jedna z tych prac, które dzierga się bardzo łatwo. Po prostu prostokąt z otworem na główkę, który następnie zszywamy po bokach. Nie ma tu żadnych skosów, wycięć czy innych utrudnień. Praca była lekka i przyjemna, a trwała zaledwie jeden dzień :-)  

Druty: nr 4,5
Liczba oczek: 60
Włóczka: dwa motki Cipresso 


Ni to poncho, ni to sukienka. Wyszła taka tunika, którą mam nadzieję wykorzystamy przy okazji wiosennych spacerków. Oby tylko Hania nie grymasiła i chętnie nosiła wdzianko :-). Jedyne czego naprawdę nie znosi, to ubierania ich, ale to mama stara się robić szybko i bezboleśnie... ;-)

Tak się złożyło, że wszystko ma odcień niebieskiego...
Po pierwsze to mój ulubiony kolor, a po drugie przy dwóch synach jakoś nie potrafię przestawić się na róż, choć był to bardzo "wyczekiwany" kolor... ;-)

A tutaj Hania ma dodatkowo ubraną czapę z tasiemkowej włóczki Lollypop, którą mogliście zobaczyć w poprzednim poście.




A tutaj mała zapowiedź kolorowego poncha z włóczki Mistyca Color...



Zdjęcia autorstwa: J. Borowska-Hulbój