17 sierpnia 2016

Różowa bluzka z Bamboo&Cotton

Będzie różowo tym razem...

Coś mi się wydaje, że to jest chyba mój pierwszy projekt w takim dziewczęcym kolorku, oczywiście zrobiony tylko dla mnie, na moje wyjściowe potrzeby... ;-). Jeżeli się mylę to mnie poprawcie.

Nie jestem przekonana czy ten kolor komponuje się z moją twarzą ale zaryzykowałam. Zawsze wybieram dla siebie odcienie niebieskiego, zielonego, czasem też fioletu ale przeważnie uwielbiam wszelkiego rodzaju turkusy, co troszkę z biegiem czasu się zmienia. Stopniowo przechodzę w klasykę i stawiam na beże, czerń i piękna, ponadczasową biel. Z tego co pamiętam to miałam tylko jedną różową bluzeczkę, w której czułam się dosyć komfortowo, chociaż był to bardziej intensywny róż niż w tym przypadku. Pożyjemy, ponosimy i samo wyjdzie w praniu, czy mi to odpowiada... ;-)

Pozwolę Wam ocenić i rzucić kilka słów krytyki pod tym postem... ;-)

Jeżeli chodzi o włóczkę to uwielbiam, uwielbiam... :-) Cienizna, na której pięknie eksponują się wszelakie ażurki, przeplatańce i wzorki. Co prawda jest więcej pracy, czasem nawet chciałoby się rzucić w kąt, kiedy tak marnie powstają kolejne rzędy i okrążenia, ale efekty są zaskakujące i cieszą za każdym razem kiedy je zakładam. Sama z siebie jestem wtedy dumna i nawet zastanawiam się jakimi siłami udało mi się dobrnąć do końca...

Bamboo&Cotton to bawełna połączona z bambusem. Motki są bardzo wydajne. Ja na moje wdzianko zużyłam zaledwie 4 motki. Choć lubię dziergać cienkie włóczki na równie cienkich drutach to tym razem były to 4. Chciałam aby bluzka była luźna i zwiewna. No i się udało.

Zobaczcie teraz kilka zdjęć....











Zdjęcia autorstwa: J. Borowska-Hulbój

10 sierpnia 2016

Czapka z Baby Cotton

Macierzyństwo ma piękne chwile. Dzierganie również. Nie nic piękniejszego gdy można łączyć te dwie rzeczy w jedną... dziergać dla pociech. Jestem chyba szczęściarą...!

Ostatnio prezentowałam Wam ryżowy sweterek z Baby Cotton. Dziś chwalę się czapką do kompletu. Te same kolory, ale za to wzór nieco poszerzony. Z racji na niedużą powierzchnię dzierganą, pokusiłam się o dziurki, ażurki... taki miszmasz... oczywiście poszłam na żywioł...

Co do wykonania to, jak wiecie, nie lubię luźnych dzianin. Lubię gdy robótka trzyma fason i nawet, pod wpływem prania czy nawet zakładania, nie zmienia swoich parametrów. Dlatego druty jakich użyłam to zaledwie 2 mm. Troszkę trzeba się namachać przy robieniu ale efekt wart jest wylanego potu. Wzór jest wtedy taki wyrazisty, oczka takie zgrabne. Czapki robię zawsze troszkę mniejsze, żeby fajnie przylegały do główki i nie odstawały, a poza tym z biegiem czasu rozciągają się i tracą swój pierwotny wygląd. Chyba że założenie jest aby czapka była luźna i swobodnie opadała.

Zobaczcie teraz kilka ujęć z sesji zdjęciowej, na której Hania spisała się na medal...
Dumna jestem, nie tylko z robótki...! ;-)








Zdjęcia autorstwa: J. Borowska-Hulbój