18 listopada 2013

Wizyta w fabryce marzeń - tak powstają szlachetne włóczki Lana Gatto

"Pasja do jakości" - tak właściwie powinien być zatytułowany ten post, bo jakość w fabryce Lana Gatto w Tollegno widoczna jest na każdym kroku.
Ciężko powiedzieć co jest bardziej fascynujące w tej firmie, czy historia - tak bogata w doświadczenia i wydarzenia na przestrzeni  ponad stu lat (marka istnieje od 1900 roku!), czy obecna organizacja produkcyjna z ultra nowoczesnymi maszynami i załogą tak bardzo oddaną swojej pracy.

Odpowiadając na zaproszenie dyrektora eksportu z Lana Gatto (Luca Sapellani), wybrałam się w ubiegłym tygodniu do Tollegno, aby na własne oczy zobaczyć jak wygląda ich olbrzymia fabryka (44 300 m2) i dowiedzieć się jak powstają ich szlachetne włóczki. Postaram się w tym poście przybliżyć Wam markę Lana Gatto pomagając sobie zdjęciami wykonanymi na miejscu przez Asię.

W krainie Lana Gatto :)
Moja podróż po Lana Gatto zaczęła się od spotkania z dyrektorem eksportu i szefem działu kontroli jakości. Podczas spotkania dyskutowaliśmy m.in. o jakości i dowiedziałam się na przykład, że najszlachetniejszą wełną merino, w której produkcji firma się specjalizuje, jest merino extrafine, ponieważ pochodzi z grzbietu owiec merynos czyli najmniej narażonej na zanieczyszczenia i najdelikatniejszej części tego zwierzęcia. Ta forma merino występuje np. w popularnych włóczkach Vip, Class, Ottocapi, Harmony 2/30, Feeling i Camel Hair.

Zostały mi również przybliżone profile pozostałych firm z Grupy Tollegno 1900, bo oprócz firmy Filatura e Tessitura di Tollegno S.p.A. produkującej włóczki Lana Gatto oraz przędze do produkcji maszynowej, do grupy należy Lanificio di Tollegno S.p.A. wytwarzające tkaniny, a także Manifattura di Valduggia produkująca bieliznę pod marką RAGNO. W 1997 roku grupa otworzyła również swoje kolejne linie produkcyjne w Łodzi pod nazwą TOLLEGNO POLAND.
Ciekawostką może być fakt, że włóczek i przędzy Lana Gatto, a także tkanin Lanaficio używają do sowich kolekcji najsłynniejsi projektanci na całym świecie,a dzięki swoim biurom w Honkongu, Nowym Jorku i Osace Grupa Tollegno 1900 ma bezpośredni kontakt z nimi. Słynna włoska marka Max Mara to udziałowiec Grupy i jeden z jej głównych klientów, więc jeśli zobaczycie w sklepie Max Mary sweterek to możecie być pewni, że jest włóczek Lana Gatto :)
Poznałam także historię Grupy i marki Lana Gatto, ale to jest tak obszerny temat, że chyba musiałabym poświęcić mu cały, jeden post. Jeśli będziecie zainteresowani to opiszę Wam ich bogatą historię - tutaj możecie trochę o niej poczytać.

Dyskusja z dyrektorem eksportu i szefem działu kontroli jakości w towarzystwie najszlachetniejszych włókien - kaszmiru, jedwabiu i merino extrafine

Dosyć już tej teorii, teraz zapraszam do zwiedzania fabryki od strony produkcyjnej
Cały proces produkcyjny zaczyna się od kontroli jakości surowca. Próbki surowca są  bardzo dokładnie badane pod mikroskopem na obecność zanieczyszczeń czyli wszelkiego rodzaju pyłów. Tylko czyste włókna, pozbawione zanieczyszczeń przechodzą taką kontrolę pozytywnie.

W dziele Kontroli Jakości

Kiedy surowiec przejdzie pozytywnie tę kontrolę jest zamawiany i przebywa długa drogę z Australii, Nowej Zelandii, Argentyny, Urugwaju, Peru, Południowej Afryki i innych zakątków globu, aby trafić do Lana Gatto. Następnie jest składowany w ogromnych magazynach i czeka na swoją kolej w procesie produkcji.

Magazyny z milionami kilogramów kaszmiru, jedawbiu, merino i innych surowców

Najnowocześniejsze wyposażenie z niebywała wydajnością


Surowiec trafia na taśmę i wytwarza się z niego szpule o cieniutkich, pojedynczych nitkach.

Ciężko objąć obiektywem całą taśmę :)



Wyprodukowane szpule trafiają do magazynu, gdzie czekają na barwienie.

Magazyn gotowych szpul z włóknami jednego rodzaju np. wełny merio, moheru czy kaszmiru


Następnie odbywa się proces barwienia. Aby to zobaczyć udaliśmy się do laboratorium kolorów.  Firma zaopatrzona jest w najnowocześniejsze, zautomatyzowane centrum, które samo dobiera odpowiednie proporcje barwników i miesza je ze sobą w celu uzyskania pożądanego koloru.

Zautomatyzowany sprzęt do kreowania kolorów

Kiedy kolory są już gotowe trzeba je sprawdzić na nitkach. W tym celu wkłada się kilka szpul w odpowiednie pojemniki i wlewa się do nich przygotowaną barwę. Proporcje barwników zmienia się do czasu, kiedy uzyska się pożądany kolor na włóknie.

Kociołki na próbne barwienie nitek
 Po zaakceptowaniu danego koloru, partia nitek trafia do wielkich basenów, gdzie jest barwiona. Fabryka barwi 12 000 kg włókien na dzień! Taka olbrzymia wydajność produkcji sprawia, że firma wytwarza włóczki nie tylko pod marką Lana Gatto, ale również dla innych znanych, włóczkowych marek z całego świata.

Tutaj są barwione włóczki

Gotowe partie kolorów

Niesamowite archiwum kolorów zawierające wpisy od 1900 roku! Prawdziwe bogactwo barw każdego gatunku włóczek.

W momencie kiedy chcemy wyprodukować mieszankę np. włóczkę Feeling, która składa się z merino, jedwabiu i kaszmiru musimy wziąć aż trzy rodzaje włókien i połączyć je ze sobą. 

Pojedyncze nitki tych samych surowców lub różnych i w tych samych kolorach (w przypadku włóczek klasycznych) lub rożnych (w przypadku włóczek wielokolorowych) łączy się ze sobą w dwie lub więcej, w zależności od rezultatu jaki chcemy uzyskać, a następnie skręca się je.

Maszyna łącząca nitki ze sobą

Połączone nitki, ale jeszcze nie skręcone

Jedna z maszyn skręcających nitki

Na końcu połączone i skręcone nitki wędrują do specjalnej sauny parowej, gdzie poddawane są wysokiej temperaturze i wysokiemu ciśnieniu  i w ten sposób jest utrwalany skręt, który nadaje włóczce większej wytrzymałości.

W pokoju parowym. Niestety, niemożliwe było wykonanie zdjęcia w środku, ponieważ obiektyw zaparował :)

Na każdym etapie produkcji włókna poddawane są kontroli jakości, bada się ich wytrzymałość, gładkość, równą powierzchnię itp. Jeżeli jakiekolwiek nitka odbiega od wyznaczonych norm (bardzo surowych) zostaje potraktowana jako drugi gatunek i trafia do specjalnych worków zbiorczych. Pytałam co robią z tymi odpadami i uzyskałam odpowiedź, że są sprzedawane firmom specjalizującym się w przetwarzaniu takich, gorszej jakości włókien.

Włóczki drugiej jakości, ale na pewno nie jedna z Was zabrała by je do domu.... ;-)
Poznajecie tę włóczkę? Tak, to gotowa partia jednego koloru włóczek Harmony  2/30


 Kiedy włóczka jest już ufarbowana, a jej nitki połączone i skręcone, zostaje potraktowana powietrzem pod ciśnieniem, które zwiększa jej objętość, miękkość i puszystość.
Proces nadawania włóczce objętości



Nowa postać nitek


Po zakończeniu procesu nadawania objętości odbywa się zwijanie nitek w kłębki. Ostatnim etapem jest nakładanie motkom etykiet.

Kiedy motki są już gotowe wywozi się je do magazynu i tam są składowane. A z magazynu trafiają prosto do biferno.pl a na samym końcu do Waszych rąk :) 

Ogromne magazyny włóczek, które czekają na swoich klientów

Do kartonów też zaglądałam :)

Następnie udałam się do prawdziwego raju barw czyli działu, w którym powstają próbniki kolorów oraz próbki gotowych dzianin. W dziale pracują panie, które na okrągło dziergają z ciągle to nowych gatunków włóczek. Która z Was nie chciałaby tak pracować? :)
W tym miejscu mogłam podejrzeć owiane jeszcze tajemnicą próbki włóczek z kolekcji jesień-zima 2014/2015 i już nie mogę się doczekać tej kolekcji.


W takiej wersji próbnik kolorów trafia do biferno.pl
Na samym końcu mojego zwiedzania trafiłam do sklepu firmowego Lana Gatto, który znajduje się tuż przy fabryce. A tam... prawdziwy, włóczkowy raj. Bogactwo gatunków i kolorów. Nie wiedziałam na co mam patrzeć, co dotykać.
Zresztą zobaczcie sami na poniższych zdjęciach.




Której to jeszcze nie ma w biferno? ;)
Wychodząc ze sklepu zauważyłam archiwalne plakaty reklamujące włóczki Lana Gatto w poszczególnych latach, które są świetnym dowodem na to, że marka jest obecna na rynku od bardzo dawna.


Na końcu chciałam się odnieść do bardzo ważnej kwestii dla mnie i myślę, że również dla wielu z Was - kwestii ochrony środowiska. 
Miejscowość Tollegno jest położona w pięknym regionie -  Piemontu - o górzystej powierzchni. Sam widok z balkonu fabryki zapiera dech w piersiach (poniższe zdjęcia), dlatego niezmiernie cieszy mnie fakt, że Grupa tak bardzo dba o otaczające ją środowisko. Cała energia używana w firmie jest wytwarzana przez kolektory słoneczne oraz hydrogeneratory, które wykorzystują energię z sąsiedniej rzeki. Woda używana np. do barwienia włóczek jest oczyszczana w specjalnych zbiornikach, a właściwie ogromnych basenach i ponownie wykorzystywana. I tak w kółko z myślą o środowisku :)





Jeden ze zbiorników oczyszczających wodę

Podsumowując, była to dla mnie bardzo edukacyjna podróż. Przyznam szczerze, że nie końca zdawałam sobie sprawę jak ogromna fabryka stoi za marką Lana Gatto  i jak znakomicie łączy tradycję z nowoczesnością. To naprawdę niesamowite widzieć te wszystkie najnowocześniejsze maszyny XXI wieku w murach pamiętających czasy XIX wieku. Te wszystkie fakty sprawiają, że czuję dumę na myśl, że moja firma jest partnerem handlowym Grupy Tollegno 1900 i wyłącznym, oficjalnym dystrybutorem włóczek Lana Gatto w Polsce.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tą obszerną relacją ;)


24 komentarze:

  1. No i co teraz? Apetyt pobudzony, pomysłów mnóstwo - ile ja mam tych włóczek kupić, zeby zaspokoić swoje chcice? I tak zawsze znajdzie sie kolejna, która muszę mieć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie się składa, bo właśnie trwa promocja na wszystkie włóczki Lana Gatto, więc można łatwiej zaspokoić apetyt włóczkowy :) Szczegóły promocji tutaj - http://www.biferno.pl/pl/i/Akcje-promocyjne/15

      Usuń
  2. Dziewczyny, pierw się wzruszyłam, następnie rozbolała mnie głowa, teraz pękam z zazdrości i przeplanowuję przyszłoroczną trase po Włoszech ;) Gratuluję, jesteście wielkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo, bardzo dziękujemy za te miłe słowa :) i koniecznie musisz zaglądnąć w tamte tereny jak wybierasz się do Włoch, przyroda piękna, bliskość Alp i naprawdę piękne tereny!. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Zazdraszczam zwiedzania, dotykania i oglądania. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, było co dotykać :) dziękuję i również pozdrawiam!

      Usuń
  4. Dobrze, że to nie ja tam pojechałam, bo bym chyba oszalała od nadmiaru wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też niemal oszalałam :) dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Dzięki za tą wspaniałą przygodę, czuję się jakbym to ja tam była:) a szkoda że nie byłam zaraz kupiłabym sobie włóczkę na pled:)

      Usuń
  5. Oj, tak! Siedzieć i dziergać, i sprawdzać, porównywać, dotykać.... oj....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem wiem, to wymarzone zajęcie dla robótkomaniaczek :) pozdrawiam!

      Usuń
  6. piękna opowieść o moteczkach,które są obiektem pożądania :) chciałabym tam pracować robiąc próbki z nowości :) - pozdrawiam ela3s

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela, w tym dziale spędziłyśmy najwięcej czasu, jest magiczny. Opuszczałyśmy go z bólem serca :/ Dziękuję i przesyłam pozdrowienia również dla Ciebie :)

      Usuń
  7. Oj robi niesamowite wrażenie :) A ja nie chciałabym tam pracować! - Ja chciałabym mieć taką fabrykę ;) Albo chociaż jej magazyn... Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh podoba mi się Twój komentarz :) marzenia powinny być wielkie :)

      Usuń
    2. oj ja też taki sklep i magazyn z takimi włóczkami, mnóstwo tego i jaki wybór

      Usuń
  8. A mnie niech ktoś zamknie na tydzień w takim magazynie... z drutami.... :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj chyba się nie pojawił mój komentarz ;-( a tak się nastarałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj strasznie mi przykro, bo ciekawa jestem co w nim było :( A swoją drogą to chyba coś musiało się dziać, bo miałam zgłoszenia od kilku osób, że nie mogą opublikować swojego komentarza. Ta złośliwość rzecz martwych!

      Usuń
  10. ciekawa podróż - super, że mogłyście podejrzeć taśmę produkcyjną, mnie to zawsze fascynowało ... zazdroszczę takiej okazji, swoją drogą dobry wybór do waszego sklepiku tej pięknej cieniowanej włóczki na czapki, strzał w dziesiątkę!
    Pozdrawiam serdecznie, Ella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję bardzo Ella i również pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  11. Ale Wam zazdroszczę! Tyyyle macania!!! ;)))

    I strasznie żałuje że, przy ostatnim zamówieniu nie poprosiłam o 3 cm ;))) Harmony - znowu na Waszych fotkach mnie kusi a ja się jej boję, że jest grubości nici do szycia... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macanie jest boskie, to fakt ;-) a Harmony jest cienka ale zawsze można połączyć nitkę albo po prostu spróbować sił i może powstanie jakaś misterna piękna dzianinka....

      Usuń